Czym jest terapia czaszkowo-krzyżowa

Terapia czaszkowo-krzyżowa – perspektywa terapeuty Somatic Experiencing

Nie prowadzę terapii czaszkowo-krzyżowej. Mówię o tym wprost, bo uważam że rzetelność w opisywaniu własnych kompetencji jest w naszym zawodzie czymś podstawowym. Natomiast zdarza mi się ją polecać – i robię to świadomie, z konkretnych powodów. Ten tekst jest próbą wyjaśnienia dlaczego.

Dwa podejścia, jedna logika

Somatic Experiencing, metoda którą pracuję, opiera się na założeniu że trauma nie jest wydarzeniem, które minęło – ale stanem, który układ nerwowy wciąż nosi w sobie. Peter Levine, twórca SE, opisywał to przez obserwację zwierząt: antylopa po ataku drapieżnika trzęsie się, wytrząsa nagromadzoną energię i wraca do normalnego funkcjonowania. Ludzie – z różnych powodów kulturowych i psychologicznych – często tego nie robią. Energia zostaje zablokowana w ciele i układzie nerwowym, dając o sobie znać latami.

Terapia czaszkowo-krzyżowa wychodzi z innego miejsca teoretycznego, ale trafia w podobny obszar. Jej twórca, osteopata John Upledger, opisał istnienie subtelnego rytmu czaszkowo-krzyżowego – ruchu płynu mózgowo-rdzeniowego, który można wyczuć przez dotyk w różnych miejscach ciała. Zaburzenia tego rytmu, według Upledigera, odzwierciedlają miejsca gdzie tkanki i układ nerwowy „utknęły" – i przez delikatną pracę manualną można wspierać ich powrót do równowagi.

Różne języki opisu, podobna mapa terenu.

Co mówią badania?

Tu trzeba być precyzyjnym. Baza dowodów dla terapii czaszkowo-krzyżowej jest wciąż rozwijana i nie jest jednorodna. Kilka obszarów wypada jednak obiecująco.

Przegląd badań opublikowany w Journal of Alternative and Complementary Medicine wskazał na pozytywne efekty terapii czaszkowo-krzyżowej w redukcji bólu przewlekłego, szczególnie w przypadku bólów głowy i migren oraz bólów kręgosłupa. Badania Jäkela i von Piekartza z 2012 roku pokazały istotną statystycznie poprawę u pacjentów z przewlekłymi bólami szyi. W kontekście pracy z układem nerwowym i stresem, badania wskazują na wyraźne działanie przywspółczulne sesji – czyli aktywację tej części układu autonomicznego, która odpowiada za regenerację i spokój.

Uczciwie trzeba powiedzieć: wiele dostępnych badań ma ograniczoną próbę, brak grupy kontrolnej albo trudności z metodologią charakterystyczne dla badania subtelnych interwencji manualnych.  Jest to metoda, która zasługuje na poważniejsze potraktowanie niż często dostaje w głównym nurcie.

Kiedy ją polecam

W swojej pracy z traumą spotykam osoby, dla których werbalna praca terapeutyczna – nawet ta somatycznie zorientowana jak SE – jest na danym etapie za dużo. Układ nerwowy jest tak przeciążony, że samo wejście w relację terapeutyczną i mówienie o trudnych doświadczeniach generuje zbyt silne pobudzenie. Potrzeba czegoś, co działa głębiej i spokojniej.

Polecam terapię czaszkowo-krzyżową szczególnie w trzech sytuacjach. Po pierwsze, gdy ktoś ma silne objawy somatyczne – przewlekłe napięcia, bóle głowy, trudność z oddychaniem – które nie ustępują mimo pracy psychoterapeutycznej. Po drugie, gdy ktoś jest w fazie stabilizacji i potrzebuje przede wszystkim doświadczenia bezpiecznego kontaktu z własnym ciałem, bez konieczności sięgania do trudnych treści. Po trzecie, jako wsparcie równoległe do terapii – szczególnie u osób, które doświadczyły traumy somatycznej: wypadków, operacji, poważnych chorób.

Nie traktuję tej rekomendacji jako odesłania. Traktuję ją jako poszerzenie pola pracy – bo ciało bywa mądrzejsze niż wszystkie nasze interwencje razem wzięte, i czasem potrzebuje po prostu innego rodzaju uwagi niż ta, którą ja jestem w stanie zaoferować.